O autorze
„I am Europe” ma prowadzić do debaty dotyczącej obywatelstwa w Unii Europejskiej, wpływu jej mieszkańców na możliwość stanowienia prawa i rozwój unijnej demokracji. Chcemy, aby zaangażowanie obywateli w budowanie Unii Europejskiej przestało kojarzyć się z pustym hasłem, a stało się przedmiotem rozmowy. Zamierzamy zastanowić się nad tym, czy udział obywateli Unii w systemie podejmowania decyzji jest wystarczający i jakie są metody zwiększania zainteresowania i działania na rzecz zmian w UE. „I am Europe” program zainicjowany przez Fundację Evens, realizowany przy współudziale 9 partnerów z 8 krajów Unii.

W działaniach „I am Europe” weźmie udział około dwustu osób z dziewięciu krajów Unii Europejskiej. Przez pół roku będą prowadzić dyskusje i badania. Działania zakończy konferencja podsumowująca projekt, która pod koniec czerwca odbędzie się w Brukseli.

Ten projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.
Projekt lub publikacja odzwierciedlają jedynie stanowisko ich autora i Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za umieszczoną w nich zawartość merytoryczną.

Facebook I Am Europe

Obywatele w cieniu budżetu Unii Europejskiej

Polska otrzyma z budżetu Unii Europejskiej 105,8 mld euro na lata 2014-2020. Politycy, publicyści, dziennikarze a nawet ludzie w tramwajach kłócą się czy to dużo czy za mało. Nikt nie myśli o tym, że my, czy to Polacy, czy Hiszpanie, czy Niemcy, jako obywatele UE nie mieliśmy zbyt dużo do powiedzenia na temat budżetu.

W przypadku budżetu krajowego mamy pośredni wpływ na co wydane zostaną nasze pieniądze. Głosujemy na partię, która potem w mniejszym lub większym stopniu reprezentuje nasze interesy. Budżet jest uchwalany przez rząd najczęściej w formie ustawy budżetowej. Zanim jednak do tego dojdzie, jego projekt musi być zatwierdzony przez parlament. Zgodnie z tą zasadą my jako obywatele, którzy wybierają posłów i senatorów mamy przynajmniej teoretycznie kontrolę nad planami wydatków naszych pieniędzy.



Inaczej jest w przypadku Unii Europejskiej. Tutaj system planowania budżetu mniej ma wspólnego z demokracją, a jest bardziej sceną polityczną. Przy planowaniu wydatków nie bierze się pod uwagę interesu obywateli. Być może on istnieje w w polityce poszczególnych negocjatorów, ale nie w skali ogólnej. Bo choć i tutaj projekt budżetowy składany przez Komisję Europejską, opiniowany jest przez inne organy, takie jak Rada UE i Parlament Europejski, my jako obywatele UE mamy mniejszy wpływ na jego kształtowanie. Głosujemy w wyborach do Parlamentu na polskie partie, które potem stają się częścią frakcji, europejskich partii politycznych.

Nasze wybory nie przekładają się jednak na decyzje europosłów. Na parlamentarzystów bezpośredni wpływ mają rządy i to one dyktują reguły gry. Z kolei rządy podejmują decyzje, które są wynikiem negocjacji i targów politycznych. Krótko mówiąc, nasze wybory nie mają przełożenia na realia. Widać to chociażby po decyzji w sprawie nowego budżetu. Sytuacja ta wydaje się szczególnie niepokojąca w przypadku krajów, które tak jak Niemcy do Unii wpłacają więcej niż od niej otrzymują. Wydają więc swoje pieniądze zupełnie nie wiedząc na co zostaną przeznaczone.

Nie krytykujemy idei UE, ani wynegocjowanej przez rząd stawki. Zastanawiamy się tylko czy ten budżet jest wystarczająco obywatelski. Czy spory wokół niego nie oddalają nas od czucia się obywatelami UE. Takimi zagadnieniami zajmuje się trwający właśnie projekt I AM EUROPE. Dyskutujemy w jaki sposób możemy realnie stać się obywatelami Unii Europejskiej i mieć na nią realny wpływ. Sprawdzimy czy metody, którymi posługują się stowarzyszenia i organizacje na poziomie lokalnym mogą być wdrożone w system unijny.
Trwa ładowanie komentarzy...